Świąteczna zawierucha...

...już minęła. Dobrze, że wekend był po tych całych świętach, to mogłem przynajmniej spokój wypracować w żołądku. Dawno nie pamiętam, kiedy się tak obżarłem. A żarłem same łakocie: bigosiki, kapustki z grochem, samemu wędzoną szyneczkę, karpika, śledziki w śmietanie na słodko, śledziki na ostro, karpika w galaretce, sałatki, wódeczkę, wódeczkę cytrynówkę, wódeczkę przypalankę, wódeczkę bimberek :)

Najwytrwalszy dzień, to 1-szy dzień świąt. Chrzciny. Chyba niewiele jeszcze muszę dodawać. Dzieciak ochrzcił się ładnie, spokojny w kościółku - tylko ksiądz jakiś popieprzony, ciągle coś gadał pod nosem i szalał jak tayfun między dzieciakami (było 16 chrztów).

Wypiliśmy z kuzynem morze wódki. W międzyczasie imprezy upiłem kuzynkę, jej chłopak też był w nielepszym stanie. Miałem niezły dzień. Najpierw na samej imprezie pękło chyba pół litra na mojej głowie - dobrze, że żarcia było w bród. Potem jak z kuzynem wędrowaliśmy, to znowu padło pół na mojej głowie.

Kuzyn jednak dał czadu.. W drodze powrotnej zrobił sobie parę siniaków na łapie. A zrobił dlatego, że musiałem go za tą łapę holować do domu :) A że jest ode mnie cięższy o jakieś 50%, to łatwo nie było. Padł jakieś 300 m od domu - już nie dał rady nóżkami przebierać.. Zwołałem paczkę kumpli, ale i w 4 nie daliśmy rady - tak wierzgał! Ostatecznie trafił do domku na sankach :)

To chyba była jedyna impreza, na której wypiłem więcej wódki od mojego brata. Szczytne, prawda? Ale czułem się świetnie, jakbym w ogóle nie był pijany :)

Na razie abstynencja, ale jutro sylwester. I znowu wódka, ech.. ;)

Komentarze do wpisu "Świąteczna zawierucha...":

1.

:) napisał(a):
2003 12 30, 08:55:23

Czyżbyś miał dość już wódeczki czy to ech to z radości? Ja liczę na to że jednak to drugie. I mam nadzieje że Twój Sylwester będzie też tak udany jak święta :*

2.

Juleńka napisał(a):
2003 12 30, 23:56:20

Ksiądz zawsze krzyczy jakieś brednie albo mruczy je pod nosem. Oni nie umieją mówić po ludzku. Fajnie, że się dobrze bawiłeś. Ja leżałam przez święta strasznie chora. A co do alkoholu... jakoś nie mogę na niego patrzeć i wcale nie zazdroszczę Twojemu żoładkowi. Jutro wieczorem wcale nie będę śpiewać inaczej. Wszystkiego naj naj naj w nowym roku, Rrrrobaczku

3.

Dentharg napisał(a):
2003 12 31, 08:31:01

Uhm.. Cmok. Mróweczce samych sukcesów i zwycięstw nad wrogami.

Dodaj komentarz:

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | "link":http:// | bq. cytat.