Biwaq
Jest nareszcie czas co nieco popisać..
Miałem napisać o biwaku wekendowym, na jakim byłem jakiś miesiąc temu.. Nie będę się za mocno rozpisywał. Generalnie dobrze się bawiłem. Pierwszego dnia totalnie się zwarzyłem, ale na wesoło.
Trochę tylko w nocy było gorzej, bo się na mnie ludki uwzięli i mi docinali (heh.. dostałem w czasie obozu 6 nowych przezwisk; pozwolę sobie przytoczyć kilka: dzięcioł, giltyświnio, konchita.. to ostatnie od paradowania porankiem w samym li tylko żółtym ręczniczku ;)) to sobie poszedłem w nocy w las.. Usnąłem gdzieś tam na pół godzinki po czym wróciłem do wyrka.
W ogóle na obozie nastąpił pewien rozłam i podzieliliśmy się na dwa obozy. Przczyn nie zamierzam wyjaśniać. Grunt, że wyjaśniło się kto/co/jak.
Dni mijały spokojnie. Wbrew wszelkim przypuszczeniom nie piliśmy dużo i chyba nawet całe piwo nie zeszło całe. A żarcia pół przywieźliśmy. Czas spędzaliśmy albo na kąpieli w rzece, tudzież leżeniu nad jej brzegiem oraz na graniu w karty i pieszych wycieczkach.
Jeśli chodzi o żarcie, to bodajże największe wzięcie miały jajka. Znaczy się poranna jajecznica. Łącznie, przez biwak zeszło jakieś 60 jajec; osób było 1, 2, 3.. 8. Jak się zbiorę, to opublikuję na swojej stronie jakieś zdjęcia.
Najzabawniejsze były poranki.. Drugiego dnia, a może raczej pierwszego, zależy jak kto liczy, zbudzono nas perfidnie o 6 rano! 6 rano!! Kto i za jakie grzechy umyślił sobie w swojej czuprynie, żeby na biwaku wstawać o 6 rano!! Większość ochoczo odmówiła wstania, a jeden z twardzieli spał nawet do 11. I był to chyba w tym momencie jeden z najbardziej zadowolonych osobników :)
Jako, że jesteśmy pokoleniem informatycznym to na biwak został zabrany kąpjuter (sic!) służący głównie do odsłuchu mpczy. Co bardziej zatwardziali oglądali nawet filmy.
No i to chyba tyle.. jak sobie przypomnę to dopiszę
±
Komentarze do wpisu "Biwaq":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: