Ufff...

No trochę napięcie zelżało w robocie.. Ale i tak niezły bajzel jeszcze jest. Przejąłem aktualnie obowiązki administratora na czas nieokreślony i muszę się błyskawicznie i mocno douczać. No to się uczę.
Na pierwszy ogień muszę postawić serwer pocztowy. Będzie na Postfiksie, do tego SASL i Cyrus-IMAP (przynajmniej takie są plany). Najlepiej jeśli będzie obsługiwało wirtualne domeny. Widziałem parę pomysłów z użyciem MySQL i chyba z tego skorzystam..

AddThis Social Bookmark Button

RCS

Revision Control System, albo jak kto woli RCS.. Zastanawiam się czym zastąpić wysłużonego CVSa.. Myślę albo o subversion (http://subversion.tigris.org/) albo o archu (http://arch.fifthvision.net/bin/view/Main/WebHome). Wybór będzie trudny..

AddThis Social Bookmark Button

Biwak

W niedzielkę wróciłem z biwaku. Było i fajofo i dennie - zależy od chwili. Ale o tym szerzej nieco później :)

AddThis Social Bookmark Button

I found my hell
Inside Tha Poison Well
I found my hell
Inside Tha Poison Well

Insolence -- Poison well -- Driven OST

AddThis Social Bookmark Button

Efektem dzisiejszego (wczorajszo/dzisiejszego?) dnia jest powstanie nowej wersji strony prywatnej (http://dentharg.boo.pl/newdezign/).. Dostawałem zgłoszenia od znajomych, że aktualna strona jest za ciemna i nie bardzo coś widać na niektórych monitorach..

A ponadto: przeczytanie 5 rodziałów z "Thinking in Java", zjedzenie kilograma ciasta z jabłkami, wypicie 2 kaffe, wypicie browca, zjedzenie gołąbka oraz przespanie 14 godzin :)
Jak 14-tu? Ano wstałem o 12 (zatem od północy to 12 godzin :) ), a po zjedzeniu tego gołąbka na obiad na 2h zamknęły mi się oczy..

AddThis Social Bookmark Button

Sen

Taak.. chyba już czas przymknąć oczko..

AddThis Social Bookmark Button

one bottle of my sweat one bottle of tears, a few drops of my own blood
it all blends together like a cat and dog and the result is as clear as mud
I pick the worst situation out of the bunch and throw it right into the mix
last but not least I add a little bit of spit, just a few little nasty cliques

That's my recipe for hate

Clawfinger -- Recipe for hate -- Zeros & Heroes

AddThis Social Bookmark Button

Podłość..

Mój dobry kumpel -- mega skurwielem..

AddThis Social Bookmark Button

Mój ci on!

A mowa o Isaacu Asimovie.. A konkretniej o dwóch książkach: "Fundacja" i "Fundacja i Ziemia"..
Szczególnie tej ostatniej baarrrdzo mi brakowało. O ile cykl Fundacji czytałem już w liceum, to na ten ostatni tom polowałem chyba już z 10 lat..

Pierwsze wydanie tegoż tomu było w 1986 roku.. Zważywszy na moją datę urodzenia, jest to data dosyć dla mnie odległa. Ale jestem wniebowzięty. Asimov to przecież klasyka sci-fi.. w dodatku pisana z rozmachem i przepiękną analizą ludzi i ich zachowań..

Tak.. dzisiejszy dzień był udany

AddThis Social Bookmark Button

Mam!

Jest! Nareszcie! Właśnie przyszła pocztą! Tak!
"Thinking in Java" wydanie III.

AddThis Social Bookmark Button

Po wekendzie

Przez prawie cały wekend nie miałem dostępu do Sieci, wrrr... i nie mogłem nic pisać.. No ale teraz jest już dobrze, to troszkę pouzupełniam

Wekend minął spokojnie. Zaczął się wcześniejszym urwaniem z pracusi w piątek, potem szybki obiadek i bum! Deska z żaglem na dach autka i fiuuu.. już byłem nad jeziorkiem. Po drodze jeszcze spotkałem swoją szefową, jak jechała przede mną czerwonym bolidem. Strąbiłem, bo nie chciała mnie zauważyć :) A co.

Idzie mi coraz lepiej na desce. Ostatnio zdarłem sobie tylko stopę, bo misie noga ześlizgnęła z deski i o coś-tam zahaczyłem. Nie jest źle, krwi nie było. Za to palce mam całe, nie pozdzierane. To już jakiś sukces.

Śmiać misie troche z brata chciało. Ostatnio jak wyjechaliśmy posurfować, szło mu znacznie lepiej. A w piątek, to tylko się kręcił na wodzie jak bączek. W ogóle nie czuł wiatru.. no ale to dopiero początki. Wreszcie miał dosyć (odpłynął jakieś 50 m od brzegu), położył się na desce i używając rąk jako wioseł, dopchnął się do brzegu. Tak czy siak -- płynął :)

Sobota.. taaak.. Spałem do jakiejś 9-tej. Wstałem, i od razu do komputerka.. Nadal nie ma sieci.. Nic to, zająłem się szkoleniem z DocBooka i badaniem, jaki to wycinek składni XSL-FO działa w FOPie. Skończyło się na java.UnhandledException (czy jakoś tak).
Już o 10 chcieli mnie znów nad jeziorko wyciągnąć.. Heheh! Byłem twardy, wyjrzałem za okno -- 0 wiatru -- i powiedziałem, że nie ruszam się z domu aż do 13-tej i jak wiatru nie będzie, to w ogóle się nigdzie nie ruszam. Stanęło na tym, że obiad było o 13-tej i nad jeziorkiem wylądowaliśmy w rodzinnej paczce ok. 14. Wiało tak sobie, ale popływać się dało. Pech chciał, ze ok. 16 przegnała nas burza..

Jak wróciliśmy do domku, to ponowiliśmy obiadek (a co) i wypiliśmy po drinku. Ponieważ tatko zrobił nam (sobie i mnie) ciut mocniejsze, to się słodko potem pospaliśmy :). A potem kawa, jedzonko i braciak przyniósł filmy.. Ludzie, T3 to kicha!.. i tak, gdzieś ok. 2, 2_30 poszedłem spać.. Czyli już była niedziela..

W niedzielę, jak to dzień świąteczny, świętowałem. Czciłem ten dzień śpiąc do 11. Potem już było śniadanie i obiad zaraz potem. Kawa i można wreszcie usiąść do kompjuterka.. I dalej DocBook, ciut Java. Wreszcie ok. 20 wróciła Sieć. I mogłem sobie pościągać dokumentację do Pythona. Nawet napisałem pierwszy skrypcik, hie hie.. Konwertuje znaki w Win-1250 do ISO-8859-2 -- służy mi do przerabiania napisów do filmów w Div-X :) Bo MPlayer jakoś tych windowsowych nie łyka..

A dziś poniedziałek i jestem w pracy. To dobrze. Dobrze jest sobie czasem popracować..

AddThis Social Bookmark Button