Chała
W ostatnim tygodniu sobie nie popływałem. Niestety nie znalałem miejsca, gdzie mógłbym trzymać swoją dechę nad wodą.
Dzisiaj idę się porozglądać za bagażnikami (szyny) na dach autka. I będę po prostu woził windsurfa ze sobą za każdym razem. Będzie z tym trochę więcej roboty, ale będzie też spokój i pewność, że nikt nie świśnie tego komuś ze stodoły. Deska spoczywa bowiem spokojnie u wujasa w garażu, pilnowanym zresztą przez bardzo nerwowego psa.
Niestety pogoda się cosik partoli. W nocy burza z piorunamy i ulewa jak 150. Mam nadzieję, że jednak w wekend będzie lepsiej. Już teraz słoneczko wychodzi zza chmurkuff.
±
Komentarze do wpisu "Chała":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: